
Z okazji Świąt Bożego Narodzenia,
przyjmijcie proszę najserdeczniejsze życzenia
zdrowych i radosnych Świąt
i wielu Bożych Łask na Nowy Rok 2011
Sławek Pszenny wraz z Rodziną
Szanowni Państwo,
Chciałbym zachęcić Państwa do wzięcia udziału w wyborach samorządowych. Osobiście jestem kandydatem do Rady Miasta Działdowo (Lista nr 18 poz. 2 w okręgu 2). W szczególności polecam głosowanie na kandydatów:
- KWW Akcja Samorządowa (Rada Miasta Działdowo / Rada Powiatu Działdowskiego)
- KWW WSPÓLNOTA SAMORZĄDOWA PRAWICY
http://wspolnotasamorzadowaprawicy.com/
- Sejmik Województwa - KWW Wspólnota Samorządowa Prawicy
- Rada Miasta Olsztyna
http://www.ro.com.pl/aktualnosci/tresc/9329/Komitet_Wyborczy_WSPOLNOTA_SAMORZADOWA_PRAWICY
- Rada Miasta Elbląga
- inni kandydaci w Polsce
http://www.lpr.pl/?sr=!czytaj&id=6795&dz=kraj&x=4&pocz=0&gr=
Zachęcam Państwa również do lektury bezpłatnej gazety lokalnej Goniec Działdowski, jej elektroniczna wersja jest do pobrania pod adresem www.goniecdzialdowski.pl . Kwestionariusz prezentujacy moje poglady na sprawy samorządu znajdziecie Państwo pod adresem:
http://www.mamprawowiedziec.pl/profil/Sławomir+Pszenny/152cf469073f161646ba5915e74649cbffb980a8/
pozdrawiam,
Sławek Pszenny
http://mysl.pl/?m=5&art_id=1531&more=more
http://mysl.pl/?m=7&art_id=1512&more=more
pozdrawiam wszystkich czytelników bloga i kwartalnika mysl.pl
Sławek Pszenny
Nie raz obserwujemy absurdy życia codziennego. Szczególne bolesne są te gdzie to Państwo, które powinno pełnić rolę służebną wobec swoich obywateli stwarza bariery i rzuca kłody pod nogi.
Niewątpliwie takim przykładem mogą być wymogi w zakresie prowadzenia rachunkowości dla małych lokalnych organizacji pozarządowych (szczególnie tych o niskim rocznym przychodzie). Wg badań Stowarzyszenia Klon/Jawor, przychody połowy organizacji nie przekraczają 10 tys. złotych. Jednocześnie niemal 18% organizacji przyznaje, że nie prowadzi żadnej księgowości, prawdopodobnie przerasta to bowiem ich możliwości finansowe i zasoby kadrowe.
"Przez to niezasobne organizacje są mało przejrzyste - nie tylko dlatego, że wiele z nich nie potrafi tego robić, więc się nie sprawozdaje. Również dlatego, że z pełnego sprawozdania organizacji, która bazuje na zaangażowaniu społecznym członków, niewiele da się wyczytać. Po drugie dlatego, że obciążenia powinny być proporcjonalne do struktury i zasięgu działania - to gwarantuje nam prawo. Po trzecie dlatego, że skomplikowana i nieadekwatna sprawozdawczość powoduje, że obywatele nie mogą aktywnie działać w organizacjach tak łatwo, jak to być powinno. A to ogranicza naszą konstytucyjną wolność zrzeszania" - takie argumenty przedstawia Ogólnopolska Federacja Organizacji Pozarządowych i próbuje z nimi od dwóch lat dotrzeć do obecnie rządzących. Niestety bezskutecznie.
Dlatego też ruszyła zbiórka podpisów pod postulatem wzywającym do podjęcia debaty nad uproszczeniem wymogów w zakresie prowadzenia rachunkowości dla organizacji pozarządowych o niskim rocznym przychodzie. Serdecznie zachęcam do włączenia się w tą akcję.
Postulat można przeczytać tu:
http://www.ofop.eu/index.php?option=com_content&view=article&id=271:aaa&catid=79:strona-tytuowa
Podpis można złożyć tu:
http://konsultacje.ofop.eu/index.php?option=com_bfsurvey_profree&view=onepage&catid=36&Itemid=70
Sławek Pszenny
Katyń: kazanie, które Biskup Polowy WP miał wygłosić na cmentarzu wojennym w Katyniu podczas Mszy św. polowej w 70. rocznicę zbrodni katyńskiej:
PO przypuściła bezpardonowy skok na wychowanie młodzieży.
Najpierw Poseł Palikot spotkał się z młodzieżą w liceum w Kozienicach i opowiadał „o pracy parlamentarzysty”. To dość niepokojący syndrom, ponieważ szkoła była do tej pory apolityczna, a jeśli już to nie zapraszano polityków a czynnych politycznie urzędników. Obecność w szkole Palikota nie raziłaby tak bardzo gdyby był uczestnikiem debaty lub cyklu spotkań z politykami różnych opcji. Ewa Malec, dyrektorka I Liceum Ogólnokształcącego w Kozienicach (namówiona przez posła Czesława Czechyrę na zorganizowanie spotkania) postąpiła wyjątkowo nieroztropnie i lekkomyślnie, a co gorsza jej postępowanie może się stać niebezpiecznym precedensem. „Troska” o młodzież w wydaniu PO może niepokoić.
Platforma postanowiła „lać” do głów młodzieży wiele ciekawych faktów nie tylko w czasie bezpośrednich spotkań z młodzieżą swoich głównych „propagandzistów”. Moje olbrzymie zaskoczenie wzbudziła współpraca, jaką podjęło Ministerstwo Zdrowia ze stacją MTV. MTV jest stacja komercyjną, skierowaną do młodzieży. Jej przekaz w ostatnich latach ewoluował z profilu muzycznego w kierunku reality-show. Wśród programów niemal całą ramówkę zajmują programy uznawane powszechnie za deprawujące, wyuzdane, ukazujące konsumpcyjny styl życia, najczęściej wyzute z uczuć, a co gorsza oderwane od rzeczywistości. Ministerstwo (na razie) nie szło na całość. Wsparło finansowo akcję, której elementem jest emisja osadzonego w amerykańskich warunkach programu „Licealne ciąże”. Program emitowany jest w MTV Polska od 22 listopada 2009 roku. Sam cel edukacji zdrowotnej wśród młodzieży oraz edukowania o konsekwencjach podjęcia współżycia seksualnego jest bardzo słuszny (o ile zgodę na taką edukację wyrażają rodzice). Ale miejsce emisji skrajnie nietrafione. To tak jakby cały tydzień pokazywać młodzieży złe i szkodliwe wzory zachowania, a raz w tygodniu przez godzinę mówić o negatywnych konsekwencjach tych zachowań. Dodatkowo na tak „szczytny” cel MTV otrzyma publiczne środki! Jeśli ministerstwo czuję taką potrzebę warto było zainwestować w realną akcje z udziałem publicznych mediów i wyprodukowanie programu opartego o polskie realia.
Podobnie jak posła Palikota trudno stawiać na katedrze, bo faceta z wibratorem i obrażającego wszystkich dookoła trudno uznać za wzór. Tak samo i program choćby z najbardziej szczytnymi założeniami pokazywany w MTV odnieść skutek może odwrotny (uwiarygodnić deprawujące realisty-shows). Młodzież i tak zapamięta, że to ten luzaka z TV z koszulką „jestem gejem” na plecach to równy ziom a licealne ciąże to coś co ich nie dotyczy - bo w pozostałych programach wszyscy są piękni, młodzi i nie stronią od przygodnych związków. Jeśli dodamy ostatnie pomysły skierowane „przeciw” przemocy w rodzinie, forsujące choćby odbieranie rodzicom dzieci pod byle pretekstem, to wizja przyszłości nie napawa optymizmem. Skutki takiego „ustawiania” młodzieży będą opłakane!
Bożego Błogosławieństwa w Święta Bożego Narodzenia,
radości i szczęścia w rodzinnym gronie,
a w nadchodzącym Nowym Roku 2010,
spełnienia marzeń!
życzy

"Trzeba poświęcać coraz więcej uwagi wychowaniu do budowania pokoju w oparciu o dalekowzroczne decyzje na poziomie osobistym, rodzinnym, wspólnotowym i politycznym. Wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za ochronę świata stworzonego i musimy się o niego troszczyć. Ta odpowiedzialność nie ma granic. Zgodnie z zasadą pomocniczości ważne jest, aby każdy zaangażował się na właściwym sobie poziomie, dokładając starań, by została przezwyciężona przewaga interesów indywidualnych. Uwrażliwianie i kształtowanie postaw jest w szczególności zadaniem różnych podmiotów społeczeństwa obywatelskiego i organizacji pozarządowych..."
czytaj więcej na:
Sama nazwa Urzędu: “SKARBOWY” w wielu wzbudza emocje, raczej nie należące do katalogu pozytywnych. Jeśli jeszcze dołożymy do tego słowo “WEZWANIE” – groza sytuacji jest już pełna. Przed popularną “skarbówką” drżą małe rodzinne firmy, wielcy przedsiębiorcy i zwykli obywatele.
I mi przyszło stanąć przed obliczem fiskusa. Gdy właśnie wybrałem się na zasłużony urlop w mojej skrzynce pocztowej znalazło się pocztowe "awizo". Po odebraniu “poleconego” nie miałem wątpliwości, coś jest nie tak, i to w moim PIT-cie! Jak zwykle w takich sytuacjach uzbroiwszy się w pokaźne zasoby pokory udałem się do siedziby urzędu pod wskazany numer pokoju. Jak zwykle potraktowano mnie bardzo uprzejmie i rzeczowo. Popełniłem błąd, trzeba jeszcze raz obliczyć to, to i to. Zabrałem dokumenty i niebawem zjawiłem się ponownie z poprawnie wypisanym PIT-em. Tym razem wszystko było znakomicie wypełnione i poprawne.
Już myślałem, że będę mógł opuścić urząd i napawać się ciepłym lipcowym słońcem. Niestety spokój mój zmąciła nagle uprzejma Pani Urzędniczka. “I tu proszę jeszcze to przekreślić i parafować” – wskazała na rubryki dotyczące 1%. Wiedząc doskonale, że gdzie jak gdzie, ale w Urzędzie i to Urzędzie Skarbowym się nie dyskutuje, poprosiłem jedynie o wyjaśnienie. Oczywiście otrzymałem krótką informację, iż zgodnie z obowiązującymi od 1 grudnia 2008 r. nowymi przepisami Naczelnik urzędu skarbowego przekaże na rzecz wskazanej przez podatnika organizacji 1 proc. podatku wykazanego przez niego w terminowo złożonej deklaracji lub też jej korekcie – ale tylko pod warunkiem, że owa korekta złożona została w ciągu dwóch miesięcy od upływu terminu do złożenia zeznania, czyli do końca czerwca. A ja swoją korektę robię w lipcu i 1% nie mogę przekazać. Pokornie wypełniłem, zatem zalecenia Urzędniczki – cóż zrobić szat nie będę rozdzierał, chodziło w końcu o niezbyt wysokie kwoty. Ale fakt ten nie ukrywam – zabolał, w końcu wybrałem jedną z 5 organizacji, które zwróciły się do mnie o wsparcie i jeszcze nie mogę jej przekazać swoich pieniędzy, jak reszta świadomych obywateli. Po kilku tygodniach dowiedziałem się, iż w takiej sytuacji znalazła się pokaźna część podatników, o czym donosiły media:
Kolejny raz talmudyczne podejście do prawa pozbawiło:
Organizacje pożytku publicznego bardzo mocno tych środków potrzebują i nie jest ważne, o jakich sumach mówimy, bo ważna jest każda złotówka. O absurdalności całej sytuacji niech świadczy fakt, że złożenie korekty np. we wrześniu, a więc już po przekazaniu przez urząd 1 proc. podatku, nie miałoby żadnych negatywnych konsekwencji dla organizacji. Ale oczywiście na to nie mogłem się zdobyć, bo miałem wezwanie a ponadto nikt o takiej możliwości nie poinformował.
Cóż, pewnie potem Urzędy dziwią się: “Czemu tak bardzo się ich obawiamy?!”
http://www.rp.pl/artykul/350618.html http://wiadomosci.ngo.pl/wiadomosci/473346.html
Jutro XXV rocznica śmierci ks. Jerzego Popiełuszki - niezjednanego orędownika prawdy. Do dziś największym dla nas wyzwaniem jest wypełnienie słów ks. Jerzego "Zło dobrem zwyciężaj". Do dziś jednak trudno powiedzieć, że z nauk naszego narodowego duchowego przewonika czerpać potrafimy należytą naukę. Fragment homilii z 31.X.1982r.:
Aby pozostać człowiekiem wolnym duchowo, trzeba żyć w prawdzie. Życie w prawdzie to dawanie świadectwa na zewnątrz, to przyznawanie się do niej i upominanie się o nią w każdej sytuacji. Prawda jest niezmienna. Prawdy nie da się zniszczyć taką czy inną decyzją, taką czy inną ustawą. Nie tym polega w zasadzie nasza niewola, że poddajemy się panowaniu kłamstwa, że go nie demaskujemy i nie protestujemy przeciw niemu na co dzień. Nie prostujemy go, milczymy lub udajemy, że w nie wierzymy. Żyjemy wtedy w zakłamaniu. Odważne świadczenie prawdy jest drogą prowadzącą bezpośrednio do wolności. Człowiek, który daje świadectwo prawdzie, jest człowiekiem wolnym nawet w warunkach zewnętrznego zniewolenia, nawet w obozie czy więzieniu. Gdyby większość Polaków w obecnej sytuacji wkroczyła na drogę prawdy, gdyby ta większość nie zapominała, co było dla niej prawdą jeszcze przed niespełna rokiem, stalibyśmy się narodem wolnym duchowo już teraz. A wolność zewnętrzna czy polityczna musiałaby przyjść prędzej czy później jako konsekwencja tej wolności ducha i wierności prawdzie.
Zasadniczą sprawą przy wyzwoleniu człowieka i narodu jest przezwyciężenie lęku. Lęk rodzi się przecież z zagrożenia. Lękamy się, że grozi nam cierpienie, utrata jakiegoś dobra, utrata wolności, zdrowia czy stanowiska. I wtedy działamy wbrew sumieniu, które jest przecież miernikiem prawdy. Przezwyciężamy lęk, gdy godzimy się na cierpienie lub utratę czegoś w imię wyższych wartości. Jeżeli prawda będzie dla nas taką wartością, dla której warto cierpieć, warto ponosić ryzyko, to wtedy przezwyciężymy lęk, który jest bezpośrednią przyczyną naszego zniewolenia. Chrystus wielokrotnie przypominał swoim uczniom: "Nie bójcie się. Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, a nic więcej uczynić nie mogą." (por. Łk 12,4).
Więcej na: http://www.popieluszko.net.pl/


